Pieśn i taniec
Pewien angielski podróżnik z XVII w. tak się wyraził o tym, co dzieje się na Zielonej Wyspie w niedzielne popołudnie: "Na każdym polu skrzypce i tupot dziewczęcych stóp, aż wszyscy będą w pianie". Sporo w tym przesady, bo gdyby skrzypce miały być wszędzie, kilka fabryk musiałoby je produkować na okrągło. Taki opis odpowiada jednakże wrażeniom turysty, który odwiedzi Irlandię, nieodmiennie zauważając, że mieszkańcy wyspy są niezwykle muzykalni. Odwołania do muzyki, tańca i śpiewu znajdziemy w najróżniejszych listach i wspomnieniach z podróży. W każdym miasteczku i wiosce, szczególnie w weekendy, rozbrzmiewa muzyka na żywo. Koncertów nie urządza się specjalnie dla turystów, to autentyczna tradycja sięgająca setek lat wstecz. Poruszające airy, skoczne jigii chwytające za serce ballady zdradzają wpływy muzyki klasycznej, włoskiej, a nawet hiszpańskiej. Podczas gdy w innych krajach tradycyjnej muzyce zagraża pop, w Irlandii dokonuje się mały cud: tysiące młodych ludzi podchwytuje stare melodie i pieśni, wprowadzając je w XXI stulecie. Międzynarodowy sukces takich zespołów, jak Chieftains, Clannad czy Furey Brothers, dodał irlandzkiej muzyce w kraju i za granicą skrzydeł, a grupa Riverdance w imponujący sposób wpro-wadziła irlandzki taniec w lata 90. Zespoły takie, jak U2, Boyzone, Corrs i B.Witched. podbiły światowe listy przebojów, a producenci nagrań rzucili się do Irlandii w poszukiwaniu popowych talentów.